Zabieram się już do tego wpisu około ładnych bitych czterech miesięcy, lecz zabrać się jakoś nie mogłem. Czas najwyższy przełamać wszelkie bariery i ogłosić wszem i wobec a właściwie wytłumaczyć się z braku mojej nieobecności na tym blogu. O tuż odpowiedź jest bardzo prosta i zrozumiała/banalna dla większości z Was. Dostał mi się bardzo życiowy test na wspólne życie, test którego nie dostaniemy z blogvertising czy innych kampanii reklamowych (ciekawy czy się ktoś z Was już domyśla?). Odpowiedź banalna zaręczyłem się z kobietą rzecz jasna z którą to przechodziłem już kryzys na tym blogu bodajże we wpisie przez fotografie do serca. Mało tego że się zaręczyłem to w dodatku kobieta ma zamieszkała ze mną i w ten i owy sposób testujemy się na wzajem czy damy razem radę iść wspólnie przez życie bo jak by nie patrzył w przyszłym roku czyli 2010 planujemy wziąć cywilny. Dla nie których to absurd mieszkać razem pod jednym dachem bez ślubu, szczególnie dla ludzi starej daty przecież w końcu to nie po Bożemu!. My jednak postanowili przed ostatecznym TAK zamieszkać ze sobą w celach czy się nie pozabijamy rzecz jasna, w końcu to decyzja na całe życie.

Jak na razie idzie nam bardzo dobrze, z małymi awanturami odnośnie brudnych ciuchów, obiadów, czy sprzątania.
Tak w ogóle to nasze serduszka szybko się połączyły i wszystko wychodziło zawsze w trakcie jakie to jest to nasze drugie JA, te nasze plus i minusy. Chodź nie zawsze jest kolorowo w naszym związku to i tak staramy się razem, wspólnie rozwiązywać nasze codzienne problemy które z pewnością ma nie jeden z nas. Tak czy siak nadarzyła mi się Wielka okazja żeby się w końcu ustatkować to czemusz to miał bym jej nie wykorzystać, zwłaszcza że druga połówka spełnia wszystkie moje wymagania z małymi minusami rzecz jasna bo kto ich nie ma ;).

 

A więc tym o to wpisem żegnam Was w tym roczku i oby następny był lepszy zarówno w blogowaniu jak i w życiu codziennym. Po nowym roku postaram się coś naskrobać bo blog mimo wszystko będzie istniał. Szczęśliwego Nowego Roku.