Gródek

Gródek

Zbieram się do pisania tego wpisu już ponad ładny tydzień, jakoś weny brak. Wakacje już dano się skończyły krótkie bo krótkie ale dobre i te 2 tygodnie wolnego od pracy i jakichkolwiek obowiązków. Miał być wypoczynek, oderwanie się od wszystkiego co na co dzień człowiek robi i było tak. Było jednym słowem czyste lenistwo, aż za dużo tego ale nie narzekam było sympatycznie elastycznie. W sumie miałem przez ten czas zaliczyć góry, ale niestety jakoś nie dałem rady, była woda woda i jeszcze raz woda no i oczywiście u boku kobiety co mnie chyba najbardziej cieszy z tego wszystkiego. Aparat miałem przy sobie ale nie za bardzo pogoda nam dopisała. Nie chwaląc się byłem pod namiotem w Gródku nad Dunajcem bite 3 dni czystego relaksu u boku kobiety  ale pech chciał że w drugi dzień pogoda odmówiła współpracy i pozostało nam tylko siedzieć i leniuchować w namiocie.

Kolejne dni urlopu to w dalszym ciągu woda Wilcza Wola i Chańcza  bo tylko na to człowieka było stać aby wypocząć nad Polskimi wodnymi zalewami zwłaszcza że było nie daleko. Zdjęć przywiozłem tylko to co widać, nic specjalnego jednym słowem, ale jak by nie patrzył o to chodziło aby odpocząć oderwać się od życia codziennego. Teraz już człowiek żyje tym co przed wypoczynkiem i powoli oswaja się z tą szarą brudną rzeczywistością.

Chańcza

Chańcza