Do tego wpisu zainspirował mnie po części szuman który to do swojego Olka podpiął Heliosa. Ja głupi nie wpadłem na ten pomysł a obiektyw leżał na półce podpięty do starego analogowego jeszcze Zenita. Brakowało mi tylko adaptera aby połączyć Heliosa z moim Olkiem. Adapter zamówiłem i sprawuje się dobrze. Ale żeby nie opisywać tego co szuman wyprawia ze swoim Heliosem i Olkiem zrobiłem coś zupełnie z innej beczki. Połączyłem dwa obiektywy kita 40-100mm do Heliosa. Już wcześniej obiło mi się o uszy że owe połączenie tych obiektywów da nam tani sposób na dobre makro. Do połączenia tych dwóch obiektywów brakowało mi tylko pierścienia mocowania odwrotnego, ale problem szybko rozwiązałem spartańskim sposobem, mianowicie zlepiłem obiektywy taśmą izolacyjną. Takie chwilowe rozwiązanie pokaże mi mniej więcej jak to będzie wszystko wyglądało. A wygląda wcale nie najgorzej, zwłaszcza że zabawa jest przednia szczególnie ze złapaniem ostrości, bez statywu czy dobrej ręki nie damy sobie rady.
Oczywiście takie połączenie obiektywów wyklucza z korzystania auto fokusa, w celu uzyskania ostrości ruszamy aparatem lub danym przedmiotem. Niestety nie udało mi się złapać żadnych owadów więc pod moje obiektywy trafiły przedmioty które znalazły mi się pod ręką.
A więc wszystko wygląda następująco: do Olka wkręcamy naszego Kita 40-150 a do kita przyklejamy odwróconego Heliosa tak aby obydwa obiektywy było ze sobą złączone przodami (w założeniu że przód to strona obiektywu która się nie wkręca do bagnetu). Po złączeniu obiektywów ze sobą ustawiamy na Heliosie najmniejszą przysłonę f2.0 a ostrością zjeżdżany na maksa. W naszym kicie ustawiamy ogniskową 150 im mniej tym pojawi nam się winieta, zresztą można eksperymentować później zawsze można wykadrować. Niestety podczas fotografowania potrzebujemy jeszcze dobrego oświetlenia bo najmniejszy ruch aparatem grozi utracie ostrości. Do tego celu posłużyła mi lampka na biurku i wbudowana lampa błyskowa. W aparacie miałem przeważnie przysłonę 5.6 oraz czułość ISO 400. Całość eksperymentalnego obiektu była zamontowana na statywie z nastawionym czasie 12s po naciśnięciu spustu migawki aby uniknąć poruszenia aparatem. Efekt poniżej, szczerze to mam mieszane uczucia, na początku podnieta niezłego zooma ale mimo wszystko ciężko wycelować z ostrością. Aż się boję zapytać co to będzie przy poruszających się robalach na które czekam. Resztę oceńcie sami.











Kontakt: bodek85(at)gmail.com
autor szuman
28 mar 2010 godz 21:00
by Cie skubany :D dobre to! na krótszych ogniskowych winieta, a nawet gorzej, ale i tak przerost efektu nad formą :) ja tam za makro nigdy specjalnie nie szalałem, ale z myślą o wiosenno letnich wypadach na łono natury chyba kupię sobie do Heliosa parę pierścieni :) Póki co katuję adapter z potwierdzeniem ostrości – mam dobre oko i wiele mi nie pomaga, ale jak go dobrze skalibruję i wyczuję punkt ostrości, to będzie genialnie!
Bez kitu, takie starocie mają drugą młodość, a człowiekowi aż chce się bawić :)
autor szuman
28 mar 2010 godz 21:03
btw. oprócz aparatów mamy takie same myszki :D chyba, że się mylę – moja to A4Tech model Office 8K :)
autor BoDeK
28 mar 2010 godz 21:09
Co do ostrości to te Heliosy jakieś walnięte niby na wizjerze wszystko ok a jak przyjdzie co do czego to gubi frańcok ostrość. Co do łona natury to w końcu by pasowało zorganizować jakiś wspólny plenerek :D.
Co do myszki to się zgadza :D jadę już na niej ładnych parę latek :D.
autor szuman
29 mar 2010 godz 03:58
co do ostrości, to trzeba ją wyczuć ;) Ja dla pewności jeden kadr (jeśli mi na nim bardzo zależy) powtarzam 3 albo nawet 4 razy, przy każdym pstryki minimalnie zmieniając położenie pierścienia ostrości. Zwykle jakoś trafiam :D Im dalej obiekt, tym trudniej trafić, ale z adapterem potwierdzającym ostrość łatwiej się celuje. Myślę jeszcze o kupnie muszli ocznej (bodajże ME-1) z powiększeniem x1.2.
Moja myszka ma 1,5 roku i fajnie słyszeć, że jest długowieczna :D
Plener? No, zdecydowanie by pasowało – na polku coraz fajniej jest :D